dobra, dziabber sie osiedlil. ma swoje lozko, swoja szafe, swoj burdel w kuchni i niedopita rano kawe.
ma nawet jedzenie w lodowce.
ma kubek kakao, ktore wlasnie parzy go w usta.
ale, do cholery, nie jest dobrze.
sa wolne chwile spedzane na ogladaniu zdjec. kurde, dlaczego ja robilem te cholerne zdjecia? teraz sa ich setki. wigilia klasowa, mikolajki, poronin, oboz zimowy, szkolne uroczystosci. ja pierdole.
wiec.
'wtedy nie wiedziałam co to jest przyjaciel.
a teraz żyć się bez nich nie da.'
...ale ja nie moge juz sluchac placebo, bo to by mnie zabilo.
tesknie do Was. mimo, ze na poczatku liceum wkurzaliscie mnie i mialem Was dosyc.
i mimo, ze odwalilem mnostwo glupich rzeczy.
ale oddalbym caly krakow, zeby tylko siedziec z Wami w koncu swiata albo carpe diem. zeby znowu robic zdjecia, odbijajac swiatlo flesza od sufitu przy uzyciu paczki papierosow.
trudno uwierzyc, ze bedzie jeszcze dobrze, ze kiedys bede myslal o swojej obecnej terazniejszosci z nostalgia i tesknota.
jakos nie da sie wierzyc.
chyba wszystko co najlepsze juz mi sie przytrafilo. i Wy tez.







Nic, tylko gratulować i zapowiedzieć się kiedyś z wizytą ^^
--
Quand le doigt montre le ciel, l'imbécile regarde le doigt.
--
ITALIANS DO IT BETTER
--
visit my gallery:
[link]
Previous PageNext Page